margeritka blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 6.2002

Wczoraj

3 komentarzy

Wszystko przemija…życie,czas,miłość,która zdawała się wieczna, my nie mamy na to wpływu-niestety.
Byłam w Nowym,odwiedziłam znajomych,ale to już nie sprawiło mi takiej radości jak kiedyś(nie wiem czemu).Wracałam przez Grudziądz i tak sobie muślałam o Szymonie,bo idą wakacje ,a w wakacje wszystko się rozpada,psuje…to nie ma sensu:(,nic nie ma sensu..Po powrocie do domu mama stwierdziła,że jestem pod wpływem narkotyków,bo miałam nie wyrażną minę-ale nie pomyślała,że mogę się żle czuć-zaraz musiałam ćpać!!!Nie rozumię jej ,nigdy nie ciągneło mnie to a ona z takimi tekstami ,że ma to być ostatni raz!!(jakby już się to powtórzyło to rozumiem ,ale tak bez podstaw?!?Zabolało mnie to ,popłakałam się ..mam dość:(

Pragnienie

Brak komentarzy

Smucę się wtedy,gdy Ty się smucisz
Boli mnie wtedy ,gdy Ciebie boli
Ogarnia mnie złośc,gdy Ty się złościsz
Płaczę wtedy,gdy Ty płaczesz
Lecz myślę o Tobie,gdy Ty o mnie nie
Spać nocą nie mogę,bo o Ciebie się boję
Chcę być twym aniołem-tylko tego pragnę
(13.05.2002)
———
Napisałam niedawno ,że juz nic nie napiszę i tak było przez długi czas,ale zeszyt z wierszami znów wpadł w moje ręce(a miała go moja koleżanka)i postanowiłam pezepisać jakiś wiersz do bloga,bo robi się nudnawy bez wierszy.Ten nie należy do naj lepszych,ani do dobrych,ale jest w sam raz jak na dzisiejszy dziń:)

come with me
into the trees
we’ll lay on the grass
and let the years pass

take my hand
come back to the land
let’s get away
just for one day

let me see you
psripped dow to the bone
let my see you
stripped to the bone….

calej nie napisze bo ten fragment mi sie podoba naj bardziej:) nie wiem czemu…i pozniej jeszcze jedna zwrotka:

tahe my hand
come back to the land
where everything’s ours
for a few hours…

eh…fajnie by bylo tak zrobic..ale sie nie da;)

Orfeuszu
Gdzie jesteś?
Pomyliłeś
Znów piętra
Ja cię czekam
Na ziemi
Piętro niżej
Od piekła
***
Tutaj wszystko
Jest czyjeś
Tylko łzy są
niczyje
Orfeuszu
Na ziemi
Się żyje
***
Orfeuszu
Mężczyżni
Przybierali
Twą postać
Tyle rąk
Tyle ust
Tyle rozstań
***
Orfeuszu
przebaczysz
Przecież sam tak
Śpiewałeś:
Tylko drzewa
Umieją
Być same
***
Orfeuszu
Kłamali
Skradzionymi
Słowami
Które tobie
Ukradli
Kochany
***

Trzeba było
Je chronić
Treaz znają
Je wszyscy
Powtarzają
kiedy chcą
Niszczyć
***
Orfeuszu
Gdzie błądzisz
Piętro niżej
Zjedż windą
Orfeuszu
Nie zdążysz
A za chwilę
Znów przyjdą
***
Orfeuszu
Gdzie jesteś?
Pomyliłeś
Znów piętra
Ja cie czekam
Na ziemi
Piętro niżej
Od piekła
***
Orfeuszu
Za póżno
Patrzysz czemu
Tak pusto
Orfeuszu
Zabiło
Mnie lustro
———–
To jest jeden z moich ulubionych wierszy Jonasza kofty.Z czasem bęsdzie ich tu więcej ,bo naprawdę warto:)jeśli ktoś lubi poezję to polecam:)sama mam jedną jego książke i paru innych poetów:)

Wena

Brak komentarzy

Wróciła moja wena ,ale na co mi ona skoro ja rękami i nogami staram się nie pisać moich dennych wierszy.Napisałam jeden …ale nie napiszę go tu bo jest…nie dla dzieci(hehe)..ale co tam…czasami zdaje mi się,że nie dam sobie rady z niektórymi rzeczmi…ale może mi się tylko zdaje(?)Tak czy siak …okarze się to w krótkim czasie-mam nadzieje(hehe)i na dodatek ten wyjazd do Tucholi (do siory),załamka totalna,nie chcę tam jechać, a to dlatego,że ma tam być Kubuś,jaki pech Misiek jeszcze sobie pomyśli ,że ja z nim mogłabym cos zrobić-bo w końcu przysłał mi walentynkę,ale co tu wspominać:(ehh to pech…

Ale napiszę ten wiersz,czy jak to nazwać:
TY
Ustani dotknąleś mój kark,
Przeszły mnie ciarki-pryjemne ciarki,
Dotknąłeś moje plecy,
Wskazującym palcem zjechałeś od karku w dół,
Rozlużniłam się -dotykałeś mnie dalej,
Z każdą chwilą odczuwałam wiekszą przyjemność,
Nim się spostrzegłam odywaliśmy już…
namiętny i pełen rozkoszy stosunek,
Dotykałeś,pieściłeś moje piersi…
Z każda chwila odpływaliśmy w głąb,
Głąb doliny rozkoszy…
Było cudownie,nasze ciała stały się jednym,
W jednej chwili chciałam żyći umrzeć,
A to dlatego ,że miałam sen na jawie.
(8.06.2002)
co tam nie jest taki zły -nie naj gorszy-taki nie realny…

Cały dzień starałam się o nim nie myśleć,bo bardzo chcoiałam go zobaczyć…to byłkoszmar,łapałam doła i z niego wychodziłam -nie lubię takich huśtawek,ale co zrobić.Będąc na łazienkach siedziałam z koleżanką na ławce ,na której on siedziałi sobie przypominałam jak było miło.Zastanawiałam sie kiedy znów go spotkam-znając życie za jakieś dwa tygodnie,ale i ten termin może sie przedłużyć..pech.Oprócz tego chiał się ze mną umówić cłopak,który zawsze mi się podobał-tylko to zawsze już się skończyło,nawet nie wiem kiedy…tak jakoś,ale nie warto by myśleć,bo i tak się nie umówiłam z nim …bo po co?I tak myślałabym o innym…no i to już nie miało by sensu.

Została w końcu przerwana!!!Poznałam pewnego chłopaka,dostałam list od siostry i zaprosiła mnie na weekend:) do Tucholi:) ale będzie zabawa -nie widziałam jej od lutego:( ale nadrobimy straty-ona nie jest moja prawdziwą siostrą,ale tak sobie powiedziałuśmy i tak zostało.Zastanawiam się tylko kiedy do niej jechać bo termin zależy ode mnie hm…nie wiem może pierwszy tydzień wakacji u niej spędzę zobaczę:) cieszę się na samą myśl o tym :) :) :)ehhh…ale moja radość przygłusza komisa w lato:( z matmy :( pech…ale jest szansa ,żę się uda bo facia powiedziała ,że zdam na bank:) no i oprócz tego zauważyłam żę moje uczucia co do Szymka zmieniły się,ale nie pyrajcie :) kocham Go dalej tylko ,że teraz mam inne podejście do niego:)kocham Go!!!i życie (czasami)hehe.Muszę mu tylko jeszcze coś powiedzieć-zobaczymy jak zareaguje(hehe)


  • RSS