margeritka blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2002

hm….

Brak komentarzy

znalazłam dziś starą kasetkę a na niej była piosenka…czy moge to tak nazwać??
no to był to utwór L.V.Bethoena…”dla Elizy”…nie wiem czemu ale bardzo lubie ten kawalek…sluchając go moge odplynąć wyobraźnią gdzie tylko zapragnę..ehh…słodka chwila zapomnienia ;-)

Środa

Brak komentarzy

No coż ,byłam w Świeciu u Talara i powiem tylko ,że nie była to udana rozmowa…nawet nie moge nazwac tego rozmową.Powiedział dwa razy nie i tym samym zgniutł mnie jak robaka,którymi jedynymi ruchami były nerwy:( .Zaufałam mu ,zwierzyłam się z najskrytszych sekretów-powierzyłam mu je,a On?Doprowadził mnie do łez(z resztą jak wiele osób w moim życiu)i teraz wiem,że nasze najbliższe sotkanie bedzie oschłe,bezpłciowe i smutne:((bynajmniej dla mnie)

dodatkowo połowinki zostały przełożone na 8 listopada…,a kto ze mną idzie?Otóż dulek nie chce,wiec wziełąm Micha i Zielonego…zeby było wesoło…choć i tak będziemy się „bawić” do 22 ,a później zaczepimy o Amadeusza i nach hause:-(

list

1 komentarz

dzis rano jak wyciagalam zeszyty z szafki to wypadla koperta z listami i sie wysypaly…wzielam pierwszy do reki …i to byl list od niego:( przeczytalam go …i sie poplakalam…bez sensu..powinnam go wyzucic…bo za kazdym razek bedzie mi przypominac te dni…bleee

mama:
zacznijmy od tego ze jak zwykle nie mam z nia dobrego kontaktu-niestety .czy cos mowie czy milcze zawsze jest zle -dzis nazwala mnie narkomanką!!!mnie!-oburzylam sie tym i sie zaczekalam klocic ,bo mnie narkotyki ne bawia -wole bawic sie inaczej!!
przyjaciel(a raczej fragment jego listu do mnie):
„zycie w samotnosci to jak chorba ,ktora sie nasila.coraz czesciej mowisz „kocham cie”i jednoczesnie coraz bardziej sie zloscisz ,az w koncu nie odrozniasz zlosci od milosci.jedynym lekarstewem jest milosc drugiej osoby .milosc ktorej mozna nauczyc sie od nowa i z nia zyc.to lekarstwo jednak musi przyjsc samo a moge byc jedynie cierpliwym i czekac”-piekne slowa i zgadzam sie z nimi ..ja swoja milosc przezywam od nowa co dziennie i wtedy naprwade wiem ze kocham :)
kajtuś:
moj piesek-biedaczek malo co nie stracil oko:( bo te typki z mojej ulicy uderzyli go czyms jak byl sie odlac …jak przybiegl do domu to wygladal jak by go nie mial ..ale na szczescie opuchlizna zeszla i jednak je ma!!!ciesze sie z tego powodu bo nie dosc ze wyglada jak trzesace sie gowno ze tak powiem to jeszcze nie mial by oka;)
i to chyba wszystko hm..
aha jeszcze to ze wczoraj byli w chelmzy Miszak i Świerk:) i oczywiscie ja musze byc chora …ale i tak sie z nimi spotkalam ,tylko ze nie moglam jechac do ucholi na dzien pieczonego ziemniaka:( ehh tojuz koniec
papapa

plany

Brak komentarzy

no to zaczniemy od tego ,ze moja siostra Asia przeprowadza sie w bory i szwagier powiedzial ze jak bede miala wolne(ferie itp itd) to bebe mogla przyjechac do nich na dluzej j:) jaki wypas pobiegam sobie po lesie-kocham to:)a w lato :) w chelmzy mnie chyba nie zobaczą- wezme namiot i pojade:)odpoczne sobie- wezme Anę-moją siostrzyczke z Tucholi- jest tylko jeden szkopul …bo kubuś bedzie mial do nas blizej niz do chelmzy :( ale i to da sie jakos zalatwic…a co do terazniejszosci ..no to jest nie za dobrze bo bronie sie przed choróbką,z Miśkiem spotkam sie po miesiąću(jak to zazwyczaj sie dzieje-ostatnio czyli od lata-no koment),na imprezie nie bylam,upieklam ciasto -murzynka przekladanego musem jablkowym z rodzynkami i polanego czekoladą z orzechami ..-hehe dobre bylo …ale jak zwykle mama stwierdzila ze zrobila by to lepiej-norma…lepiej i tak nie moglo wyjsc bo jak by tak bylo to by urósł taki ze by w blasze sie nie zmiescil …ale to szczegół..hm…ni wiem co jeszcze …moze to ze ide zaraz do mojego dzidziusia..:) o!chociaz cos milego dzisiejszego dnia…a rano!! wstalam z katastrofalnym bolem glowy-jeszcze troche boli ale juz nie tak samo
tak patrze i wiedze ze tylko narzekam…no ale co zrobic-kobiece dolegliwosci robią z kobiety takie narzekające pudło;P
oki bye bye trzymajcie sie cieplo i nie dajcie sie zlaac chorobie no i jest jedno pocieszenie jutro mamy wolne:)

jedenaście miesięcy ,a ja nie mam gdzie o tym napisać:(

stracilam je-byly spisane,pielegnowalam je,a teraz??nie mam ich-zostaly skradzione.osoba ktora to uczynila pozbawila mnie ich od tak ,bo sie nudzila,a teraz studiuje 2 lata z mojego zycia-bez skrupulow.. jest mi bardzo smutno-mowie wlasnie o moim pamietniku ktory zostal mi skradziony…no koment…
ide bye..musze go odzyskac za wszelka cene

************

Brak komentarzy

„Jeśliby kto oddał za miłość całe swoje bogactwo pogardzą nim tylko…”
Pnp8,7

dzis malo brakowalo a mialabym wypadek samochodowy…normalnie jade z wujkiem i nagle tamten woz staje jak gdyby nigdy nic…i nagle wujek daje po chamulcach a ja siedze w tym siedzeniu i trzymam rece przy ustach…trwalo to jeszcze jakies 5 nim ,pozniej sprawdzilam czy jestem cala bo nie wierzylam -szok…za to wczesniej wnet taki pijak zadzgal mojego kolege..
dobra koncze bo nie moge sie ogarnac
paap


  • RSS