doszlam ostatnio do wniosq,ze nie chce z nikim byc…
a dlaczego?
poniewaz osoba kora kocham nigdy ze mna nie bedzie..
jestem jak typowy bohater romantyczny-nieszczesliwie zakochana…moje losy potocza sie burzliwie..bede miala kochankow,ale w glowie wciaz bedzie ten sam…moj ideal…
wyobrazcie sobie noc,lozko a w nim dwie osoby..odbywaja stosunek plciowy,tzw.sex bez zobowiazan-jednak nie to jest tak smutne jak to ,ze jedna z tej dwojki jest szalencze zakochana w drugiej,zas druga nie czuje nic…no moze lubi tamta..ale tylko lubi..