margeritka blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2005

2 komentarzy

No cóz moi drodzy, nadszedł czas na podsumowanie minionej (nareszcie) Zimy…tego roku nie okazała sie dla mnie łaskawa,a to dlatego, że aż trzy razy złapała mnie grypa- co zdarza mi się bardzo rzadko…,ale mimo to nie bylo tak źle..:),bo Lato & Jesień zesłały mi dobrego duszka, z którym dzielę dni pogodnie i pochmurne :))Osobą tą jest Pan R ;), którego znam od bardzo dawna,choć na początku nie pałałam do Niego sympatią ,ale cóż nie zawsze początki są łatwe…Jak sie później okazało potrzebowaliśmy paru lat,kilku excesów i paru przyjacielskich zwierzeń, aby czar sie stałi powstała Miłość…Ładnie brzmi ,ale mówie -nie było łatwo.Teraz już nie ma co wspominać tego co było, bo po co?Jest dobrze i trzeba tylko dbać o to , by tak pozostało:))Wiecie ,co? Najśmieszniejsze jest to,że przez cały czas chodziłam i szukałam swojego KSIĘCIA Z BAJKI i kiedy straciłam już nadzieję pojawił sie nie z tąd, ni z owąt na ulicy…wtedy jeszcze się nie spodziewałam takiego wyniku…poprostu spotkałam kolegę…później się jakoś potoczyło…była gra w zakrętke od butelki zamiast piłki,po pracy wypad na piwo,deszcz meteorytów…i wiele innych wydarzeń…ale jedno z nich wszystkich mioło specjalne znaczenie…było to coś bardzo nowego,choć dobrze mi znanego…pisałam o tym w okolicach 10 października 2004 roku, więc nie będę się powtarzać- wystarczy cofnąć się w czasie i przestrzeni;) Co do mojego KSIĘCIA Z BAJKI to miał On spełniać kilka warunków np. takich jak:
1). Musiał być wysoki, min. 10 cm wyższy ode mnie,
2).Musiał być brunetem-ewentualnie szatyn,
3).I te oczy…marzyłam o zielonookim, ale cieżko takiego znaleść, więc mogły być brązowe or piwne,
4).Karnacja najlepiej ciemna, ale tez nie było łatwo o takiego naturalnego…
5).Musiał mieć też odpowiednie usta(ani za duże, ani za małe),
6).Musiał być też miły,czarujący,musiał wiedzieć co to szacunek, bo bez niego nie miał by szans..
7).Musiał dobrze tańczyć…bo to też jest bardzo ważne- nie lubię być deptana,
8).Musiał mieć umiar w piciu alkoholu
9).Nie powinien zarzywać narkotyków- niecierpie tego- za to stracona pozycja,
10).Powinien też mieć zdolność dopasowywania sie do stytuacji…ale nie powinien być uległy narzutom innych osób,
11).Co najważniejsze to to, by miał do mnie cierpliwość, bo bywam strasznie humorzasta.
12).Powinien mnie Kochać:)
Tak wyglądalo moje 12 przykazań i powiem wam , że tylko On spełnił wsztstkie warunki…a nawet mogę dodać,że przy Nim ta lista jest uboga….jednym słowem jestem najszczęśliwszą osobą na tym Pięknym Świecie.
MIEJCIE OCZY I USZY SZEROKO OTWARTE,BO NIE WIADOMO Z KTÓREJ STRONY NADEJDZIE TA NAJPIĘKNIEJSZA, Z PIEKNYCH – MIŁOŚĆ
CIAO!!!

***

1 komentarz

Nietylko ludzie się smucą..płacze też pogoda…wystarczy spojrzec za okno..kap,kap,kapu-kap…płyna jedna za drugą…i łzy, i krople deszczu…to dziś była kulninacja emocji…Ci co jeszcze nie „pękli” dzisiejszego dnia zapewne to zrobili…zazwyczaj tak jest,dopuki człowiek nie zda sobie sprawy ,że to juz ten czas…ostatnie pożegnanie z tą osobą.W takiej chwiłi nawet najtrwardsze serce pęka..na twarzy pokazuje się posępna mina..deszczowa..Osobiście nie miałam okazji sie z Nim spotkać…może uda mi się, gdy ja odejde z tego Świata…ale to też nie jest pewne..Jak narazie mogę tylko zachować w sercu Jego pogodny uśniech,bo to on w głębi duszy działa na mnie oczyszczająco…wsponienie to rozwesela,a zarazen kręci łzę w oku,ale uśniecham się,bo wiem,że to był Jego czas…zrobił dla nas tak wiele..teraz to my musimy troche popracować-zwłaszcza nad sobą..ponieważ każdy z nas odpowiada za ten cały,piękny Świat.Dlatego też nie osądzajmy innych-spójrzmy na siebie.Zróbmy rachunek sumienia naszego sumienia..tak szczerze,nie patrząc na innych.

Gdy nie zostanie po mnie nic,
oprócz pożółklych fotografii
błękitny mnie przywita świt
w miejscu co nie ma go na mapie
a kiedy sypną na mnie piach
gdy mnie okryją cztery deski.
to pójde tam, gdzie wiedzie szlak
na połoniny, na niebieskie
podwiezie mnie błękitny wóz
ciągnięty przez błękitne konie
przez Świat błękitny będzie wiózł
aż zaniebieszczy w dali błonie
od zmartwień wolny i od trosk
pójde wygrzewać się na trawie
a czasem, gdy mi przyjdzie cheć
z góry na ziemię się pogapię
popatrzyę jak wśród smukłych malw
wiatr w przedwieczornej ciszy kona
troche mi tylko będzie żal
że trawa u was tak zielona..

(„połoniny niebieskie”nie wiem kto jest autoerm)

To jest drugie w moim życiu wydarzenie,które pozbawiło mnie dokładnego pisania o tym co myślę.Zdarza mi się to pierwszy raz od 4 lat..ale wiem ,że jeszcze zdarzy sie 12 razy…a moze nawet- tego nie mam zamiaru dożyć- 15..czyli o 3 wiecej niż mam zamiar.Za każdym razem jak ktoś odchodzi zaczynamy robić rachunek sumienia mając nadzieję ,że nie wyżądziliśmy tej osobie krzywdy.Najgorzej jednak ,kiedy okazuje sie ,że nie byliśmy z nia do końca szczerzy,czy też uczyniliśmy jej coś nie miłego.w takiej chwili jej odejście jest dla nas bardziej bolesne ,bo nie możemy zadość uczynić tej osobie i w ten sposób oczyścić sumienie.
Wiecie jak to męczy?Taka niezałatwiona sprawa potrafi ciążyć na sumieniu jak niestrawność…Dlatego też radze wam odrazu przyznawać sie do błędu, bo później może być już za późno.Nieczyste sumienie zmienia człowieka.Niepotrafi już się cieszyć,jest bardziej zatroskany,zmęczony,smutny…Wiecie jak ciężko jest budzić się co dzień rano z myślą, że trzeba wstać i iść między ludzi?Ciężko,bardzo ciężko jest iść między ludzi ze świadomością możliwości zranienia kogoś innego..popełnienia tego samego błędu, nie robiąc tego samego ,co poprzednikowi.njgorsza jest świadomośc ,z okazja do przeproszenia moze nie nadejść..więc uważąjcie co robicie , czy mówicie.


  • RSS