margeritka blog

Twój nowy blog

Wpisy, których autorem jest autor

   Każdy z nas o czymś marzy, ma jakieś pragnienia.. moim od wielu lat był dom. Dom w którym moje dzieci by dorastały , z którego wyniosły by wspomnienia i wzorce na przyszłość. Choć mówi się , że dom to nie mury tylko rodzina, którą się posiada, to jednak zawsze chciałam taki dom posiadać.  Dom do którego wracasz, a  myśląc o nim czujesz w sercu spokój.
   W moim wypadku niestety takie marzenie już się nie spełni.. moje dzieci już dorastają , ten czas na budowanie domu rodzinnego już minął i nie wróci.  Jest to moja największa porażka, bo najpiękniejsze wspomnienia mamy z czasów dzieciństwa , a dla moich dzieci będą to wspomnienia nijakie.. pozbawione miejsca do którego będą mogły wrócić i wspominać.

Julian

Brak komentarzy

Jak widać po nagłówku zaszły pewne zmiany. Do mojego serca wdarl się Julian, który pochłania mój czas bez reszty ;) Po niespełna trzech i pół roku po narodzinach Lili przywitalismy na świecie drugie dziecko,którym jest właśnie Julian. Urodził się 28 listopada 2014 roku o godzinie 10:45 i ważył niemało, bo 4 kilogramy i 860 gram, a mierzył 57 cm. Teraz jesteśmy pełną rodzina, niektórzy przekomarzaja się ze mną, że mam teraz swojego „synusia mamusi”. Jest to nieco irytujące, ale ja sama wiem najlepiej jak jest. Lila z braciszka się ucieszyła ogromnie , a po kilku tygodniach zaczęła być o niego zazdrosna , bo niestety okazało się że za wolno rośnie i nie jest samodzielny. . Tak jak tego oczekiwala ; ) Chociaż czasem ma go dosyć to i tak powtarza, że jest jej i nawet żart , że ktoś go zabierze potrafi niemal doprowadzić ja do łez. . Tyle na dziś. Pozdrawiam Was serdecznie i jedyne co mogę dodać to to , że nic nie równa się posiadaniu własnej rodziny .

Lila!!!!

Brak komentarzy

Wiem,że troszkę późno się wzięłam za napisanie o mojej rocznej juz córce :))ale był to rok intensywny. Lilka urodziła się 21 czerwca 2011 o godzinie 22.10,ważyła 4kg i 10 gram i mierzyła 54 cm:) Nie będę pisać o porodzie,no może napiszę tylko tyle,że Radek był ze mną i pomógł mi przez to przejść. Córcię mam przesłodką,za mną ma ciemne oczy i kręcone włosy..na dzień dzisiejszy mówi:mama,tata,baba,kurde,tylko,halo,ałai daj..i chodzi przy meblach. No to narazie tyle :) pozdrawiam:)

10.10.2009 zamknęłam i jednocześnie otworzyłam nowy rozdział w moim życiu… Powiedzeliśmy sobie sakramentalne  ”TAK” i mam nadzieje, że choć troszkę będzie jak w bajce. Czy wyglądałam  jak księżniczka..? Raczej nie,ale przez ten jeden dzień mogłam się tak poczuć…Wszystkie oczy skierowane były w moją stronę..niektórzy uronili łzy wzruszenia,a ja…ja byłam taka szczęśliwa. Mój książę z bajki..może nie do końca idealny,ściskał moją dłoń i sekretnie szeptał ” KOCHAM CIĘ” ,a te słowa odbijały się w mojej głowie  głębokim echem..oddalały się i wracały , i tak bez końca..Chciałam,żeby ten dzień trwał wiecznie,lecz niestety minął jak okiem mrugnąć i przyszedł poranek,który zmył z nas resztki magii…

bubuś

Brak komentarzy

Dziubus mowi ze nie mam pisac,ale ja napisze…w sumie nic ciekawego sie nie dzieje,pracuje,nadal jestem w Szkocji…plany bez zmian,narazie nie wydarzylo sie nic o czym warto bylo by pisac…papatki i caluski :))

nie bede owijac… zareczylam sie:)) bylo ciemno,zimno i niby tak malo romantycznie,ale stalo sie …Dziubek kleknal i zadal mi pytanie,ktore chce uslyszec prawie kazda kobieta,tyle razy wyobrazalam sobie jak to bedzie,ale takiego finalu sie nie spodziewalam,wracajac ze sklepu na wsi u Rdaka babci,gdzie nie bylo lamp i psy gdzies tam szczekaly,ale momi wszystko i tak czulam sie wyjatkowo,bo byla to tylko nasza chwila…pierscionek jest sliczny,marzylam o takim,no ale moj Dziubek zawsze wiedzial jak uszczesliwic swoja niusie:))a tak do wiadomosci,to slub odbedzie sie 10.10.2009r wiec jeszcze troche panna pobede ;)

wiem ze nie odzywalam sie przez dlugi czas,ale niestety nie mialam na to czasu ani okazji. mam juz swoje mieszkanko i jestem z niego zadowolona,choc i tak nie daje mi tyle radosci co dom w polsce,ale coz mozna na to poczac. nic nie zwiastuje mojego szybkiego powrotu do domu i rodziny. w dodatku sytuacja polityczna w polsce… masakra. ja nie wiem jak ludzie moga tam zyc,istny cyrk. martwie sie tylko o moja rodzine i strasznie za nimi tesknie,zwlaszcza kiedy siedze sama w domu,bo radek jest w pracy.. nie mam sie gdzie podziac,bo ile mozna sprzatac. niby dobrze,ale zle. nie mam tu zbyt wielu znajomych,bo niestety nie mozna zbytnio nikomu ufac,bo zdarzaja sie czarne owce w naszym stadzie.
prace mam lekka i nie stresujaca w fabryce whisky,zarobki tez nie sa zle,tylko ta samotnosc,to najbardziej przygnebia czlowieka:( brakuje mi moich przyjaciol,psa,kota jakiego kolwiek zwierzatka(bo u mnie w bloku nie mozna miec zwierzat)zadne pieniadze nie wroca straconego czasu. wszystko przez tych popaprancow w rzadzie… to przez nich jest tak kijowo i wiele osob wyjezdza za granice,by zarobic,czy utzynac rodzine,bo 700 zl nie starczy(choc moze niektorzy tak mysla),bo to ledwo pokrywa czynsz,a co dalej…? niedowbrze mi sie robi jak jeden z tych blizniaczych kryzli mowi ze tak wiele chce zrobic dla polski i spoleczenstwa,ale szkoda ze to sie konczy tylko na slowach.. oni patrza tylko na siebie i swije ”koryto” bo bylo pelne reszte maja tam gdzie slonce nie dochodzi. niech wiecej dadza temu czubowi z radia, on napewno na to zasluguje-za malo wyciagnal od naiwnych dziadkow…
koncze bo nie chce nawet myslec co bedzie jak nie dojdzie do wyborow… ja bym proponowala jakis przewrot,sila obalic te wladze i posadzic na stolkach nowych ludzi,ktorzy nie mieli stycznosci z polityka w czasach komuny,bo chyba tamci ludzie nie obudzili sie jeszcze ze snu…

ok mykam i trzymam kciuki za nasza ukochana polska :)

szkocja

1 komentarz

oto i jestem,jak juz widac po tytule doszlo do jakiejs zmiany…
obecnie mieszkam w szkocjii kolo glasgow.. okolica jest nawet ciekawatylko jest toszke chlodniej niz w londynie i jest takie jakby zacofanie ale luz… nie mam jeszcze pracy ale podejrzewam ze na dniach sie to zmieni i w koncu przerwie sie jedna monotonia i wejdzie druga-lepsza:)
a juz niedlugo bede miala intrenet i bede miala lepszy kontakt z rodzina i znajomymi… mam nastepna siostrzenice-to juz jedenaste dziecko z wnuczat moich rodzicow,a tu dopiero polowa sie za rodzenie wziela.. obstawiamy ze bedzie ich kolo 25-30 ,bo jest nas 10 a kazda srednio bedzie miala 3 dzieci…bo o wiekszej ilosci nikt nie mysli..no moja jedna siostra sie wyzarla i ma 4,ale to tylko ona :) no nic ja mykam i pozdrawiam wszystkich tych lubianych i mniej lubianych,znajomych i nie znajomych:)))

ps.jarq jestes o ile jestes tym samym jarkiem co kiedys.pa

nie byly takie jak sobie je wymarzylam,bo jeden osobnik mi je popsol,ale nie zamierzam rozpisywac sie na ten temat. wole napisac cos o potrawach… z tradycyjnych potraw z mojego rodzinnego domu bylo tylko 6(o polowe i jeszcze troche mniej,ale coz,nie mozna miec wzystkiego na obczyznie)byly moje ukochane kluski z makiem,mniej lubina ryba,pierozki z kapusta i grzybami,ryba po grecku i sledz i oleju i inne dodatki… zabraklo mojej drogiez ukochanej potrawy,czyli najzwyklejszej prazonej fasoli,ale jak ze smacznej… nie obylo sie od prezentow i milego telefou z Polski,po ktorym przyblizyl sie choc troche swiateczny klimat…mialam choinke,tak piekna i kolorowa,ze zal ja teraz wyrzucic,ale coz sypie sie juz troszke… i tak wygladaly swieta…ciche,skromne i daleeeeko od domu :( oby ostatnie takie w moim zyciu.

mie moge mowic,ze jest zle,bo jestesmy razem,mamy gdzie spac,co jesc i wogole…tylko troche dziko,bo kazdy mowi w innym jezyku… juz za tydzien ide do pracy i czas bedzie plynal inaczej…,jak narazie splywa mi z Radkiem i jest super,ale trzeba wziasc sie za siebie:))) npozdrowki dla wszystkich:))


  • RSS